Category Archives: Osobiste

Próba reaktywacji myśli pisanej (:

Czas płynie nieubłaganie, lada chwila nowy rok zawita a z nim kolejny pęd ku w sumie nie wiem czemu. Cóż nie można się mu dać i działać. Tymczasem zastanawiam się jak tu zdobyć czytelników bo pisać samemu dla siebie to jakieś takie nijakie, pewnie dlatego nie mam zbytniej motywacji a jednak coś się w głowie zawsze kołacze. Czasu wolnego mało ale mamy narzędzia aby troszkę więcej wycisnąć z niego w aspekcie organizacyjnym, z pomocą spieszy tu metodyka Getting Things Done z którą tylko pobieżnie się zapoznałem a wygląda bardzo ciekawie.

Jak to zwykle bywa ledwo dowiedziałem się że coś takiego działa zacząłem szukać wsparcia w technologii, bardzo ciekawie zapowiada się “Wunderlist” http://www.6wunderkinder.com/wunderlist/. Niecierpliwie czekam na wersję mobilną na platformę Android (z informacji na stronie twórców wynika iż powstaje równolegle z portem na iPhone). Pozostaje czekać a tymczasem cieszyć się wersjami na OS X i oczywiście Windows 🙂

Pisać każdy może…

Nie pisałem przez dwa dni i już mnie literalnie nosi 🙂 w sensie pozytywnym rzecz jasna. Dodajmy do tego że w głowie niemały mętlik bo szereg tematów aż się prosi aby poświęcić im choć kilka słów, choćby wymienić z nazwy 🙂 a tymczasem noc ściga.

Będzie więc ogólnie o blogowaniu (tak tak temat stary jak świat) i po raz pierwszy w historii mojego skromnego życia wspomnę o innym blogu który okazyjnie poczytuję i mogę bezsprzecznie polecić. Niech to będzie mój mały wkład w Web 2.0

Nawiązać tu chcę do wpisu na blogu lanooz.net gdzie pisała o tym że tworzenie wymaga znaczenie większego samozaparcia niż bierne czytanie. Kolejna kwestia to fakt że (przynajmniej w moim wypadku) pojawiają się obawy odnośnie jakości tworzonych wpisów co może w dużej mierze demotywować. Mówię sobie wtedy że wszystko wymaga czasu a i jest szansa że z biegiem czasu jakość wpisów może zacząć ulegać poprawie :).

Ciekawe jest także poznawanie kolejnych blogów przez komentarze i ich autorów. Osobiście boli mnie to że dużo wartościowych witryn ulega zapomnieniu bo jednak natłok informacji jest doprawdy ogromny. Zwłaszcza przy zmieniającym się w chwili obecnej obliczu Internetu gdzie tak wielu ludzi ma dużo wartościowych przemyśleń i chciałoby się jak najwięcej z tego całego szumu uchwycić. Myślę więc że warto pisać bo zawsze może się znaleźć ktoś, zaintrygowany przystanie na chwilę i może nawet zostawi komentarz inicjując tym samym kolejną wymianę myśli i to jest właśnie piękne w blogowaniu. Hmm, ładnie podsumowałem więc mogę spokojnie udać się na spoczynek 🙂

Porządki i porządeczki

Mimo że dziś przesiedziałem pół dnia na VPN (wyższa konieczność) udało mi się co nieco ruszyć z zaległymi sprawami. Zaległe sprawy to głównie niekończące się porządki (jednak z zalet posiadania wszędobylskiego kota :-)).  Czasami nachodzi mnie myśl że gro spraw to tematy zaległe stąd ponownie chciałbym poświęcić kilka słów na przedstawienie moich pomysłów na lepsze organizowanie się aby wreszcie nazwijmy to wyjść na prostą.

Któregoś dnia stwierdziłem że wokoło otacza mnie zupełny chaos, bałagan w którym nie mogłem się odnaleźć do tego stopnia że frustracja osiągnęła poziom na tyle poważny że trzeba było podjąć radykalne działania i o tym zamierzam pisać całkiem niebawem.

No i koniecznie o Kocie, cóż fascynacja u Nat cały czas nabiera tempa a Kot szaleje, wczoraj nawet spory kawałek dnia spędziła na Paluchu pomagając i co było do przewidzenia wróciła dosyć smutna, jestem dumny z tego że tak pięknie się angażuje i nie pozostaje obojętna!

No nic czas kończyć, znów noc zastała (a miałem tylko pół godzinki pisać – nie jest łatwo ubrać te kilka myśli w słowa!) jutro/dziś kolejny dzień, dobrze porządnie naładować baterie!

Sporo wrażeń jak na jeden dzionek

Słowem wstępu, Kot o oficjalnym imieniu Stokrotka a raczej “Nocny Predator” jak zwykłem zwierzaka ostatnio nazywać zdecydowanie nie daje spokoju i co rusz odkrywa nowe sposoby jak tu zaleźć za skórę. Cały czas zachodzę w głowę co też siedzi w tej małej główce kiedy to włącza się znany nam już tryb Predator!

Jednak nie o kocie miałem pisać a kolejnych nazwijmy to “pracach” mających na celu uwolnienie mojego niedawnego nabytku HTC Hero ze szpon zamkniętego po części oprogramowania od samego producenta. Cały czas rozpoznaję temat i stale odkrywam nowe aspekty. Noc mnie zastała nie bez powodu, otóż powalczyłem troszkę z Froyo i muszę przyznać że efekty są bardzo obiecujące! Ale o tym w kolejnym poście!

Co z tym czasem?

To jak nie kończąca się historia… znów prawie noc, znów kończy się dzień a tyle spraw ciągle w rozsypce. Zauważyłem pewien paradoks: kiedy nie wiem w co włożyć ręce obiecuję sobie że jak będę miał nieco więcej wolnego czasu (o ile coś takiego istnieje) zajmę się sprawą x,y,z. Kiedy już nastanie ten upragniony czas, najpierw minuty później godziny uciekają bezpowrotnie i powstaje niemała frustracja. Na domiar złego ciągle nie widzę szybkiego rozwiązania tego kłopociku co dalej próbuje pozbawić mnie dobrego nastroju a bardzo nie lubię kiedy coś próbuje mi namieszać. To tyle wylewania żali na temat uciekającego czasu, napisałem, poczułem się odrobinę lepiej i chyba to właśnie było celem tego wpisu.

Nieco ogólnej gadanimy…

Tak tak, stało się, po raz kolejny zajrzałem do tego mojego skromnego “miejsca w sieci” . Zajrzałem z nijakim zdziwieniem które można skwitować słowami – “jak ten czas leci” mało oryginalne ale prawdziwe. Wracając do początku – [każda inicjatywa przecież ma jakiś początek] – pierwotny zamiar był taki aby wrzucać tu wszystko co próbuje zakiełkować w mej głowie. Tymczasem dni płyną sobie w tempie dosyć szalonym a ja jak zwykle nie mogę się z tym pogodzić. Nie mogę się przede wszystkim pogodzić z faktem że dzień jest zwyczajnie za krótki i co rusz trzeba z czegoś rezygnować.

Dni uciekają jak szalone

Zaglądam tu od czasu do czasu i za każdym razem zaskakuje mnie jak wiele dni minęło od ostatniego wpisu. Wtedy też pojawia się myśl że tyle wartych odnotowania małych i dużych wydarzeń nie znalazło tu swojego miejsca i wtedy postanawiam na nowo że czas zawitać tu częściej. Muszę przyznać że pisanie wymaga dużej wewnętrznej dyscypliny i samozaparcia. W codziennym zabieganiu nie jest łatwo na tyle długo zatrzymać się w miejscu aby udało się zebrać myśli w coś spójnego 🙂 co nie oznacza że się nie da 🙂

Przypomniałem sobie że miałem pisać :-)

Czas leci jak szalony, błyskawicznie nastał czerwiec i oto z nijakim zdziwieniem zauważyłem że porzuciłem moje “pisarskie” zapędy zanim na dobre się rozpoczęły. Jednak jak to często bywa po okresach zastoju zaczyna się coś dziać a muszę się Wam drodzy czytelnicy (ciekawi mnie czy są tacy!) przyznać że dzieje się wiele :). Do tego stopnia że postanowiłem iż podejmę kolejną tytaniczną próbę reaktywacji mojego skromnego bloga. W około dzieje się tak wiele dobrego że zwyczajnie żal nie wspomnieć choć słowem!.

Kolejne podejście.

Mimo przejściowych trudności postanowiłem dać jeszcze jedną szansę mojemu blogowaniu. Cały czas zadaję sobie pytanie czy warto poświęcać temu czas skoro tak wiele osób pisze (i pisać będzie) jednak chęć opisania wrażeń z codzienności jest zbyt kusząca aby przejść obok takiej możliwości obojętnie. Z pewnością zabrzmi to okrutnie banalnie jednak każdy z nas postrzega świat inaczej ma zupełnie inne obserwacje, wnioski oraz refleksje. Inna sprawa to fakt że podejmując próbę uporządkowania swoich przemyśleń można zmienić swoje nastawienie do sieci w ogólności, porzucić nareszcie postawę niemego obserwatora i zacząć wyrażać swoje zdanie na rozmaite tematy dokładnie tak jak to czynimy w “prawdziwym” życiu zdecydowanie z dala od ekranów naszych komputerów. 

Jestem przekonany że to będzie pouczające i wartościowe doświadczenie, teraz pozostaje już tylko ubrać kolejne myśli w słowa i nic tylko pisać. To będzie z pewnością ciekawy eksperyment. 🙂

Początek czegoś nowego…

Nadchodzi taki moment kiedy nie ma wyboru i myśli swe trzeba uporządkować. Czemu nie zacząć pisać dziennika? Zdaję sobie sprawę że to kolejny osobisty blog który tak naprawdę jest… dla mnie jednak czemu nie podzielić się myślą, ciekawym odkryciem, nową fascynacją… zwyczajnie opowiedzieć co nadaje sens…

Zdaję sobie sprawę że początki bywają trudne i nie każda inicjatywa przetrwa próbę czasu jednak nie zmienia to faktu że pisać warto… zawsze coś pozostanie a kiedy znów nadejdzie czas podsumowań będzie gdzie sięgnąć. Przy tak prostym założeniu rozpoczynam przygodę z blogami w ogólności. Może nawet ktoś zechce tu zaglądać? Ostatecznie… w sobie mam wiernego czytelnika a to już coś!