Category Archives: Sport

Alternatywne formy przemieszczania się: A-Bike

Najmniejszy składany rower świata: A-bike

Zakup z ciekawości

Drogą kupna i pod wpływem implusu nabyłem kawał czasu temau jak się później okaząło podróbkę projektu Sinclair Researach czyli tytułowy A-bike, projekt sam w sobie genialny stąd zaryzykowałem zakup urządzenia o dosyć podejrzanym rodowodzie. Najbardziej szokujący fakt który wyszedł na jaw to pełne koła co już pod wiekim znakiem zapytania stawiało jazdę na tym czymś.

Genralnie prawie dwa lata przestał gdzieś w kącie kiedy stwierdziłem że czas naprawić napęd który miał notoryczną tendencję do odmawiana posłuszeństwa, w istocie to był szczegół który powodował spadanie jednego z łańcuchów. Tak udało mi się niespodziwanie przywrócić ustrojstwo do działania.

Jazda

Cóż, ten pojazd nie ma normalnej geometrii i jazda wymaga ogromnej uwagi, byle krawężnik może okazać się zabójczy, kosta brukowa to na dłuższą metę katorga. Jednak mimo tych wszystkich wad fantastyczna przenośność i lekkość pojazdu pozwala na sprawne przeskakiwanie między komunikacją miejską a chodnikami, schody nie stanowią problemu bo to jest naprawdę lekki wehikuł :). Przełożenie dobrane jest tak że można bez większego wysiłku wykręcić 15km/h a może nawet więcej jednak tu potrzeba dobrej nawierzchni i jednak pewnej wprawy którą powolutku nabywam.

Jakość wykonania

Cóż, tu jest fatalnie już po kilku jazdach widać że długo się nie nacieszę, raz że widać wyraźnie że poprzedni właściel trzymał go na balkonie gdzie wszystko co miało zardzewieć zardzewiało (a rower mieści się spokojnie w szafie) i już widać pęknięcia w rozmaitch punktach od plastikowych kół bo elementy nośnie, nie składa się również już tak łatwo, co nie ma dla mnie znaczenia bo i tak w komunikacji nie zawadza specjalnie. Jedna z prób pełnego złożenia zakończyła się fiaskiem bo wypadł mechanizm blokujący i teraz głowna rura podtrzymująca siodło zwyczajnie rozłazi się w najsłabszym punkcie.

Co dalej?

Rozważam zakup oryginalnego A-bike City na pompowanych kołach co powinno wydatnie wpłynąć na przyjemność z jazdy, fakt faktem geometria nie ulega zmianie ale wierzę że jakoś materiałów jest lepsza. Problem w  tym że ciężko go nabyć w Polsce, trzeba sprowadzać z Wielkiej Brytanii choć doszły mnie słuchy iż przesyłka nie kosztuje fortuny, co pozwala zastanawiać się czy warto wydać te 300 funtów. Swoboda i radochę którą czerpie się z poczucia niezależności ciężko z czymkolwiek porównać, być może nie mogę tego sposobu przemieszczania się polecić każdemu jednak jeżeli lubisz innowacje i nie boisz się okazać tego całemu światu droga wolna, ta technologia już puka do naszych drzwi!

Harpagan

Cóż, stało się! Zgodziłem się euforycznie na udział w kolejnym rajdzie na orientację. Wyjazd już w najbliższy piątek, czas więc na ostatnie przygotowania. Okazuje się że nawet byle rękawiczek nie mam na podorędziu, ciekawe też gdzie wsiąkła moja doskonała kominiarka z niby cudownego materiału Windstopper :).

Fakt faktem im bliżej imprezy tym goręcej i nie mam tu na myśli pogody, bo wszystko wskazuje na chlapę więc tym bardziej ciekawie się zapowiada. Tym razem impreza odbywa się w okolicach Lipnicy czyli rejon Borów Tucholskich.

Nie bez radości wyciągnąłem mojego rumaka z balkonu gdzie narażony był na bezlitosne warunki pogodowe i dziś zamierzam uskuteczniać dojazd do pracy bez względu na aurę. Tym razem nic mnie nie powstrzyma!

Kilka słów po Półmaratonie Warszawskim.

Mimo przeciwności losu (niuanse kondycyjne) dotarłem ma metę bez większego uszczerbku na zdrowiu! Skończyło się jednak wprawdzie tylko na wielkich planach odnośnie czasu ale nie mogę być niezadowolony z pierwszego startu na 21km. Niestety nie udało się pokonać dystansu poniżej 2 godzin, będzie jednak co poprawiać w przyszłym roku! Natomiast całkiem trafnie oszacowałem spodziewany czas, zgadując wystartowałem ze strefy na 2:10 i wyrobiłem się dokładnie w tym limicie osiągając: 02:08:41! Myślę że to całkiem nieźle zważywszy że praktycznie nie tranowałem przed startem!. Generalnie impreza świetna i naprawdę warto było podjąć wyzwanie, wprawdzie nie ma tej medialnej otoczki jaką serwowało na Human Race Nike jednak myślę że to tylko zaleta. Dowód na to że bez medialnego szumu można zrobić dobrą imprezę biegową! Czuję się świetnie zmotywowany, pogoda dopisuje czas więc zaplanować trening, zawiązać porządnie buty i w drogę!

Półmaraton Warszawski – kolejne wyzwanie

Już w najbliższą niedzielę (29.03.2009) start kolejnej edycji półmaratonu. Myślę o tej imprezie z pewnym przejęciem świadomy że raczej słabo się przygotowałem, jestem jednak dobrej myśli. Wykorzystuję ten bieg jako punkt startowy do rozpoczęcia regularnych treningów czyż można sobie wyobrazić lepszy początek sezonu po zimowym zastoju?

Mam ten komfort psychiczny iż nie biegnę nastawiony na jakiś ekstra wynik a raczej dobrą zabawę i sprawdzenie granic swojej wytrzymałości. Limit czasu (4h) jest tak dobrany iż pozwala na spokojne pokonanie dystansu a jak będzie w praktyce czas pokaże.

Wiosenne porządki.

Początek marca to doskonały moment na uporządkowanie zaległych czy też zaniedbanych spraw. Pierwszy temat który wziąłem na tapetę to powrót do regularnego biegania co na tą chwilę jeszcze nie do końca się udaje. Wroga nieco biegaczowi aura nie odpuszcza i udowadnia że nie jest się do końca na nią przygotowanym. Postanowiłem temu przeciwdziałać i celem uzupełnienia biegowej garderoby udałem się do popularnego sklepu sportowego Decathlon którego produkty upodobałem sobie ze względu na korzystną cenę i naprawdę poważne potraktowanie danej dyscypliny sportowej. Okazało się jednak że dla nich wiosna już nastała i ciepłych ubrań jak na lekarstwo (jakieś ogromne lub mikre rozmiary rękawiczek i jeden model ocieplanej bluzy) może to znak że ciepłe dni tuż tuż? :). Nijako przy okazji naszła mnie pozytywna refleksja że skoro towar rozchodzi się na wyprzedażach błyskawicznie jednak istnieje spora grupa ludzi którzy nie są na bakier ze sportem co niezmiernie cieszy i pozwala przypuszczać że spotka się ich na ścieżkach biegowych, dużych imprezach czy prozaicznie na ulubionych trasach. Teraz pozostaje już tylko czekać aż zima nareszcie odpuści!

Prawie jak Forrest Gump.

Okazuje się iż zawzięte próby taneczne (Uff’y w Salsa Libre) które ostatnimi czasy próbuję uskuteczniać mogą prowadzić do nieoczekiwanych sportowych ekscesów :).  Tak też stało się w noc poniedziałkową kiedy to okazało się że skazany będę na tułaczkę komunikację typu N. Skoro nie jestem wielkim fanem przemieszczania się wielce okrężnymi trasami które wytyczyło ZTM uznałem że podbiegnę sobie do najbliższego autobusu, tak dla zwykłego zaoszczędzenia czasu. W praktyce jednak zatrzymałem się na dobre już na miejscu docelowym (pokonując wcześniej 6.5km) zadając kłam twierdzeniu że nocą w zimowej kurtce i z kapturem na głowie nie da się biegać. Fakt faktem można się żywcem ugotować jednak czego się nie robi dla sportu a przede wszystkim tej wspaniałej niezależności którą daje bieganie!. Oczywiście nie jest mi spieszno do powtórzenia tego małego “wyczynu” w podobnej konwencji! (rozsądniej jest jednak planować treningi nieco wcześniej i zadbać o właściwe przygotowanie – nawet kiedy wypadnie w czasie godzin nocnych).

Okazuje się że z prozaicznego powrotu do domu może wyniknąć całkiem fajna przygoda o ile wcześniej nie zwycięży zdrowy rozsądek, co mnie chyba nie grozi! 🙂