Nowy rok w pełni…

Zbierałem się i zbierałem za to pisanie i 2010 podstępnie nastał. Jak to nowy rok od razu spróbował zaskoczyć i w istocie zaskoczył przez nagłą kontuzję łokcia lewego. Kontuzję zwaną potocznie zwichnięciem nabytą podczas zabaw weselnych prowadzonych jak się okazało przez mało przewidującą Panią Wodzirej – nie zapewniła odpowiednich ochraniaczy podczas “zabaw”.

Dzięki temu jakże przykremu doświadczeniu mam okazję udowodnić sobie że jedna dostępna ręka to całkiem dużo, kolejny plus to fakt że prawa działa więc w zasadzie nie ma na co narzekać. Powoli kończy się trzeci tydzień noszenia sprytnej ramy gipsowej która towarzyszyła mi w dzień i w nocy od feralnego zdarzenia – te trzy tygodnie to magiczny czas gdyż  oznacza bliski czas rozpoczęcia powrotu do sprawności :). Muszę przyznać iż cieszę się z tego jak dziecko i odliczam dni.

Na koniec mały informatyczny “smaczek” który dziś przykuł moją uwagę: po wejściu na główną stronę wyszukiwarki Google najpierw pojawia się znane główne pole wyszukiwania i dwa podstawowe przyciski dopiero jak kursor skieruje się na treść strony przez płynny efekt przenikania pojawia się pozostała zawartość, małe a cieszy świadczy także o dbałości o detale producenta wyszukiwarki.