Pisać każdy może…

Nie pisałem przez dwa dni i już mnie literalnie nosi 🙂 w sensie pozytywnym rzecz jasna. Dodajmy do tego że w głowie niemały mętlik bo szereg tematów aż się prosi aby poświęcić im choć kilka słów, choćby wymienić z nazwy 🙂 a tymczasem noc ściga.

Będzie więc ogólnie o blogowaniu (tak tak temat stary jak świat) i po raz pierwszy w historii mojego skromnego życia wspomnę o innym blogu który okazyjnie poczytuję i mogę bezsprzecznie polecić. Niech to będzie mój mały wkład w Web 2.0

Nawiązać tu chcę do wpisu na blogu lanooz.net gdzie pisała o tym że tworzenie wymaga znaczenie większego samozaparcia niż bierne czytanie. Kolejna kwestia to fakt że (przynajmniej w moim wypadku) pojawiają się obawy odnośnie jakości tworzonych wpisów co może w dużej mierze demotywować. Mówię sobie wtedy że wszystko wymaga czasu a i jest szansa że z biegiem czasu jakość wpisów może zacząć ulegać poprawie :).

Ciekawe jest także poznawanie kolejnych blogów przez komentarze i ich autorów. Osobiście boli mnie to że dużo wartościowych witryn ulega zapomnieniu bo jednak natłok informacji jest doprawdy ogromny. Zwłaszcza przy zmieniającym się w chwili obecnej obliczu Internetu gdzie tak wielu ludzi ma dużo wartościowych przemyśleń i chciałoby się jak najwięcej z tego całego szumu uchwycić. Myślę więc że warto pisać bo zawsze może się znaleźć ktoś, zaintrygowany przystanie na chwilę i może nawet zostawi komentarz inicjując tym samym kolejną wymianę myśli i to jest właśnie piękne w blogowaniu. Hmm, ładnie podsumowałem więc mogę spokojnie udać się na spoczynek 🙂